Fit tarta z brokułem i kurczakiem.

tartaTARTA- czyli najwspanialsze danie na słodko i słono.

Wyglądem przypomina pizzę, smakiem prawie też. Skonstruowałam coś pysznego!
Gdy zobaczyłam w pracy koleżankę z tartą, już wiedziałam, że muszę na następny dzień skomponować własną wersję.
Idąc na 13:00 do pracy, człowiek raczej myśli o tym, żeby się wyspać.
Ja wstałam o 8:00 i już zaczęłam brać się do roboty, o 10:20 moja tarta była gotowa.
Tarte pokochałam gdzieś, kiedyś w jakieś dobrej restauracji, jednak zawsze próbowałam jej w wersji na słodko( jaką ostatnio też miałam okazję robić) , jednak na słono to równie świetna alternatywa.

Z przepiśnika Natki : TARTA

Składniki:
CIASTO:

  • 150 g mąki pełnoziarnistej żytniej typ 2000,
  • 150 g mąki pszennej,
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 140 g jogurtu naturalnego,
  • 1 jajko

FARSZ:

  • 1 brokuł,
  • pierś z kurczaka,
  • kulka mozzarelli,
  • 2 jajka,
  • 60 g jogurtu naturalnego,
  • zioła prowansalskie,
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:

CIASTO:
Ze składników wyrobić ciasto i włożyć na 30 min do zamrażalnika.
Po tym czasie wyjąć, rozwałkować i wyłożyć blachę ( silikonową bez niczego, metalową- wysmarowaną tłuszczem). Nakłuć widelcem i piec w piekarniku (góra-dół) 180 stopni 15 min.

FARSZ:
Brokuła ugotować z dodatkiem soli i płaskiej łyżeczki cukru. Odcedzić i wyłożyć na ciasto.
Kurczaka przyprawionego ulubionymi przyprawami ( u mnie papryka słodka, zioła prowansalskie, bazylia, sól pieprz) usmażyć na oliwie z oliwek lub oleju kokosowym . Dodać na ciasto. Mozzarelle pokroić w cienkie półksiężyce i obłożyć nimi tartą.
Jajka łączymy z jogurtem przyprawiamy solą i pieprzem, można dodać czosnku. Ładnie wymieszany rozlewamy na tartą.
Wkładamy do piekarnika, pieczemy w 180 stopniach przez 30 minutek.

I voila!

Ja piekłam na foremce 28 cm :)

Enjoy yoor meal!

 

28081716_1657627964272462_1430183482_o

N. ♥

Opublikowano Kulinaria | Skomentuj

Morsowanie w Pamiątkowie

MORSOWANIE – BUJDA CZY PRAWDA?

Od lat mówi się, że hartowanie ciała działa regenerująco na nasz organizm.  Uczą nas, żeby brać kąpiel nie w gorącej a letniej wodzie, tak jak z myciem głowy.
Jednak na pewno większość z nas na myśl o zimowej kąpieli w jeziorze dostaje gęsiej skórki. Ja osobiście, nie cierpię lodowatej wody, wolę gorąco, niż ogromne zimno.
Na potrzeby materiału, postanowiłam zobaczyć JAK TO JEST BYĆ MORSEM?

MORSIA RODZINA

6 stycznia na dworze było jakieś 5 stopni, temperatura wody była podobna. Już jak wstałam, wiedziałam, że będzie ciężko, ale przecież, kto jak nie my? Więc wstaliśmy, spakowaliśmy się i czem prędzej ruszyliśmy na plażę w Pamiątkowie.
Przygotowanie to rzecz ważna, bo niby nie potrzeba wiele, ale warto pamiętać o kilku szczególnych rzeczach: jeśli jesteś nowicjuszem, najlepiej weź ze sobą buty do wody( neoprenowe), bo może Ci odmrozić stopy, ręcznik, żeby od razu po wyjściu z wody móc się nim ogrzać i wytrzeć, niektórzy biorą też szlafroki, termos, a w nim ciepłą herbatkę, żeby ogrzać organizm, długowłosi – gumkę do włosów, ja zapomniałam i musiałam chować włosy pod czapkę, a to nie jest wygodne, czapkę, rękawiczki, strój- naturalnie!

Wszyscy się znają, a jak nie, to od razu przyjmują Cię do swoich kręgów.
Była muzyka, ognisko i dobre żarty. Potem nastał czas rozgrzewki, która odbyła się przy motywującej muzyce przez instruktora. Rozgrzewka nie może być zbyt silna, nie wolno się zbyt mocno spocić. Ma Cię rozgrzać, powinna trwać kilka minut.

Potem wyskakujesz z ciuszków, wskakujesz w strój i hyc do wody. Powinno się wchodzić pewnym krokiem, jednak ja z przejęcia, że jestem w kamerze, że to materiał, gdy tylko odczułam zimno tej wody- spanikowałam. Zamiast szybko i stanowczo, wlokłam się do tej wody krzycząc, że nie wytrzymam. Najpiękniejsza była pomoc, jaką obdarowują Cię wszyscy. Nikt nie patrzy na Ciebie, jak na głupią, w końcu też kiedyś zaczynali. Każdy Cię motywuje i mówi, co należy robić. Gdy weszłam z tymi rozpuszczonymi włosami, od razu na pomoc przybiegła do mnie jakaś Pani.
Mimo, że chciałam uciekać, wytrzymałam 3 minuty i wyszłam- bo nie powiem, że wybiegłam, bo nogi miałam tak odmarznięte, że nawet bym nie dała rady wybiec.

Po wyjściu należy niezwłocznie się wytrzeć, i ubrać w ciepłe ubranka. Wypić gorącą herbatkę, czy grzańca. Można skonsumować pyszną kiełbaskę prosto z ogniska.

Gdy wyszłam, było mi okropnie zimno, lecz, co mnie zdziwiło , chwilę później zaczęłam odczuwać takie gorąco, które paliło moją skórę. To było niesamowite.  Potem chwila przy wspólnym ognisku, rozmowy i do domku, widzimy się ponownie.

Bo morsy nie morsują raz w roku, tylko kilka razy w tygodniu. Morsy, których pytałam o zdrowie byli jednogłośni – od dawna nie byli na L4. A jeżeli już chorują, to o lżej przechodzą choroby, zapomnieli co to antybiotyk.

Sport, który kiedyś wyświetlała telewizja jako szaleńców wskakujących do przerębla, stał się coraz bardziej popularny. Teraz chętnych jest coraz więcej, no bo skoro to nie tylko frajda, odwaga, ale też zdrowie, to czemu nie ?

MORSOWANIE JEST DLA KAŻDEGO!

MATERIAŁ Z MORSOWANIA -YOUTUBE – 6 minuta, nie wyłączaj <3

27144482_1632530686782190_1390364078_o

Opublikowano Motywacja | Skomentuj

Z przepiśnika Natki

Spalony schabowy

No dobra, te spalone pierwsze kotlety nie były zapowiedzią kucharki z pasją. Te naleśniki, które się ciągłe łamały też. W sumie nic nie wskazywało na to, że choć w minimalnym stopniu polubię gotować czy piec. Jedyne co lubiłam, to jeść i przy tym zostałam. Bez jedzenia nie da się żyć. Jedzenie jest święte. Jedzenie kocha mnie, a ja kocham jedzenie. A słodycze… to dopiero.

Słodyczowe love

Że za bardzo kocham jeść słodycze, postanowiłam znaleźć ich alternatywę. Dlatego kupowałam te batoniki, które niby były jak to się teraz mówi ” fit” . Ale to tylko chwyty marketingowe, w które młoda dziewczyna uwierzyła.  Więc zaczęłam szukać gdzie indziej, i tu najprzydatniejszą aplikacją okazuje się instagram. Gdzie wszystkie kobiety i mężczyźni żyjący zdrowym stylem odżywiania się, dodają swoje świetne fotografie przepisów, gdzie tylko się na nie spojrzy i już cieknie ślinka..

Pierogi życiem

Ach.. nie wspominając o pierogach. Pierogi to na prawdę potrawa, bez której nie da się żyć. Ja gdziekolwiek jestem, w jakimkolwiek mieście idę do pierogarni i próbuję ich specjałów.
Mój staż jest na razie malutki, bo nie mamy czasu, na podróże po miastach, ale na ten moment wygrywa Wrocławska pierogarnia ” Stary Młyn”, gdzie pierwszy raz widziałam i próbowałam pieczonych pierogów, które niedawno postanowiłam zrobić sama.

Wrocław, pierogi ” Stary Młyn” 26940496_1629280663773859_470015944_n

Pierogi lepione robiłam z babcią od małego. Zawsze ruskie. Kiedyś sklejałyśmy widelcem, ale babcia ś.p siostra nauczyła nas zwijać pierożki w tzw. gwiazdki. Od tamtej pory, nigdy nie sklejałyśmy już widelcem.
Jednak w grudniu, jeszcze 2017r. postanowiłam spróbować zrobić pieczone pierożki sama z Matim. Z racji, że jest to ciasto drożdżowe już miałam pietra, bo pamiętam, jak próbowałam zrobić pizze na urodziny Matiego,a ciasto w ogóle mi nie urosło.. więc wspomnienia z drożdżami nie należą do tych najprzyjemniejszych.

Więc miały być skromne pierogi. Ale u Matiego cała rodzina.. z 10 osób na bank. Jest dla kogo robić, co ?
Spójrzcie, co skomponowaliśmy !

26196773_1610637538971505_1725473657_n

PRZEPIS ( z tego przepisu wychodzi ok. 50 sztuk ) Czas przygotowywania, to 2 godz. zależy, kto z jakim farszem preferuje.

Składniki:

  • 1/2 mąki pszennej,
  • 25 gr drożdży świeżych,
  • 1 jajko + jedno do roztrzepania,
  • 250 ml mleka,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 2 łyżki roztopionego i ostudzonego masła,
  • 1/2- 1 łyżeczki soli,

    Sposób przygotowania:

  • Przygotowujemy zaczyn : lekko podgrzewamy mleko, dodajemy do niego łyżeczkę cukru, łyżeczkę mąki, sól i drożdże. Mieszamy i odstawiamy na 15 min. w ciepłe miejsce.

  • Po tym czasie do dużej miski wsypujemy mąkę, dodajemy jajko , zaczyn i roztopione i ostudzone masło. Wyrabiamy ciasto, aż przestanie nam się kleić do rąk. W razie potrzeby można dodać więcej mąki. Miskę odstawiamy na 1h w ciepłe miejsce do wyrośnięcia ciasta.

  • Tutaj robimy farsz. Ja zrobiłam wtedy z mięsa mielonego i warzyw. Można zrobić z kurczaka, ale warto go zmienić, bądź naprawdę bardzo drobniutko pokroić.
    Teraz sprawdzam, jak wyjdzie farsz ruski, ale z twarogi sernikowego( został, z sernika, więc jakoś trzeba wykorzystać) relację zdam później .

  • Ciasto wałkujemy. Wycinamy spore koła ok. 10 cm. Nakładamy 1 łyżeczkę farszu. Zlepiamy . Smarujemy rozbełtanym jajkiem.

  • Pieczemy 20 min. w 200 stopniach.

    I voilà!

    Polecane na obiad jak i na przystawki na imprezy dla gości.

Opublikowano Kulinaria | Skomentuj

Co mi dał 2017 rok?

Ten rok był inny.

Był spontaniczny, nerwowy i burzliwy. Pokazał, że po każdej burzy wychodzi słońce, a potem niebo ubrane jest w kolorową tęczę obwieszczającą radość i spełnienie.
Wiele mnie nauczył, Ciebie pewnie też. Dał wiele powodów do smutku i płaczu, dał też chwile, w których nie uśmiech nie znikał z twarzy.
Czas na wielkie podsumowanie…tymtymtym..

PODSUMOWANIE ROKU.

  1. NERWOWY OKRES MATURALNY.
    Okres maturalny był dla mnie bardzo ciężkim okresem. Kosztował mnie wiele nerwów, upadków i podnoszeń.. i pieniędzy, bo gdyby nie korepetycje, pewnie dziś bym nie była, tu gdzie jestem.Cieszę się ogromnie, że mam to już za sobą. Kiedy już nie mogłam wytrzymać, i w głowie miałam tylko równanie i pitagorasa, albo to czy czy Soplica dostał tę czarną polewkę czy nie . Kiedy przed ustną maturą z angielskiego, dramatyzowałam, że nie zdam. Kiedy wszyscy sprawdzili wyniki w necie, a ja jechałam w ciemno i okazało się, że zdałam ! Trud, praca i wysiłek. Dowiodłam, że jak się chce to się da. WSZYSTKO.
  2. PIERWSZE WSPÓLNE WAKACJE.
    Tego gdzie pojedziemy, nie wiedzieliśmy do samego lipca. Opcji było miliony. Z racji tego, że Mati nie należy do typu organizatora, musiałam wziąć sprawy w swoje ręce. Poszłam do biura, wykupiłam wakacje i w drogę.  Piękna a zarazem pochłonięta slamsami Albania uderzyła w nasze serduszka. Mimo wszystkich plotek, o czychającym tam niebezpieczeństwie, spędziliśmy te wakacje tam najcudowniej. Poznaliśmy ciekawych ludzi i z Polski i spoza niej. Poznaliśmy najskrytsze zakątki Albanii i jej historię. Ale najważniejsze , że spędziliśmy je razem. Poznając się bliżej, co buduje związek.
    IMG_20170720_121057IMG_20170720_122230received_1764821820213731
  3. WARTO POMAGAĆ.
    Chcąc otrzymywać dobro, należy dobro dawać. Samo współczucie na cierpienie innych nic nie da. Pewnego grudniowego dnia uświadomiłam sobie, że chcę pomagać. Tydzień przed wielkim finałem, zgłosiłam się na darczyńcę w szlachetnej paczce. Nie wiedziałam zupełnie na czym to polega. Gdy dowiedziałam się, że głównymi priorytetami rodziny, którą wybrałam jest m.in. pralka byłam gotowa zrezygnować, gdyż zdawałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie jej załatwić. Zorganizowałam zrzutkę i udostępniałam wszędzie na co i dla kogo. Odzew nie był taki jak bym się spodziewała, ale przy pomocy kilki osób udało się uzbierać na używaną pralkę. Zakupiliśmy jedzenie, pozałatwialiśmy środki drogeryjne, ubrania itp. Przy odrobinie wsparcia da się zdziałać wielkie cuda. Po dowiezieniu wszystkiego na miejsca , byłam szczęśliwa. Lecz po otrzymaniu listu z podziękowaniem łzy naleciały mi do oczu. Wtedy zdałam sobie sprawę, że WARTO POMAGAĆ.
    IMG_20171209_083928_518
    IMG_20171208_193828
  4. SPONTANICZNA ZMIANA STUDIÓW.
    Dziennikarką chciałam być zawsze, ale przecież nie tylko ja. I podobno udaje się nielicznym. Z tego względu już w kwietniu złożyłam papiery do WSB na zarządzanie nieruchomościami, chociaż matematyka to przedmiot, o który bałam się czy w ogóle go zdałam. Już miałam odbierać legitymację, gdy uświadomiłam sobie, że to nie to. Codziennie na facebooku czy instagramie wyskakiwały mi okienka z wydziału dziennikarstwa. Więc na tydzień przed wielką inaguracją szybko zrezygnowałam z WSB i w trymigi poleciałam na UAM. I o to jestem, studentką dziennikarstwa. I robię to, co mnie uszczęśliwia i czuję, że się spełniam.
  5. SNOWBOARD.
    Nauczyłam się śmigać na desce, mimo wielu upadków i łez.  Orczyka nie cierpię do dziś, ale tego widoku z samej góry się nie zapomina. Może nie nauczyłam, ale opanowałam zjeżdżanie na niej. Spędziłam cudowny czas w gronie przyjaciół i urodziny świętowałam na desce. Takich rzeczy się nie zapomina :)
    26176477_1611354792233113_264631783_n
  6. AH, CZAS WYKWINTNEJ SUKIENKI.
    Studniówka i zakończenie liceum, zakończenie pewnego etapu z życia.Trzy letniego nastawiania budzika na 5:50. Pożegnanie nauczycieli, który tyle Cię nauczyli, dali lekcje nie tylko wiedzy, ale również życia. Znosili Twoje humory, chwalili i karcili. Pożegnanie ludzi, którzy wiele wnieśli do Twojego życia. A na studniówce, zatańczenie poloneza z ukochanym w wymarzonej kiecce. MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ.
    26134913_1611353868899872_1640389531_n
  7. ISTNE PRZYPADKI.
    Gdy moja przyjaciółka dostała główną rolę w Trudnych sprawach byłam troszeczkę zazdrosna, bo o karierze aktorskiej marzyłam od dzieciaka. Ale nie można być zazdrosnym, wierzyłam w nią w całych sił. Gdy zaproponowała mi, żebym jechała z nią, nie musiała długo czekać na odpowiedź. Marzyłam, żeby zobaczyć Wrocław, marzyłam zobaczyć jak naprawdę wygląda praca na planie. Mimo strachu pojechałyśmy do Wrocławia. A ja… dostałam rolę. Więc zagrałyśmy razem. Miałyśmy ciężkie 3 dni, od rana do wieczora na planie. Ale było warto. Poznałyśmy wspaniałych ludzi, spędziłyśmy wspaniale czas i w marcu oglądałyśmy nasz odcinek na ekranach telewizorów.
  8. CZAS, WARTOŚCI
    Doceniłam wartości rodzinne, doceniłam rodzinę i przyjaciół. Zrozumiałam, że czas to jedyna rzecz jaką możesz podarować drugiemu człowiekowi.  Czas to coś, czego ciągle nam brakuje. Zatraceni w pracy, zdobywaniu pieniędzy pędzimy jak wariaci nie zatrzymując się. Ale przecież, gdy się nie zatrzymasz, nie ujrzysz tego pięknego zachodu słońca, nie poczujesz zapachu świeżych po deszczu liści drzew. Czasami warto na chwilę stanąć, popatrzeć na krajobraz. Warto usiąść zamiast w papiery, z rodziną. Pograć w rumikuba, czy gry nawet na kosnoli. To jednoczy, bardzo.
    26543120_1611360982232494_850513019_o
  9. KUCHNIA MOIM ŻYWIOŁEM.
    Polubiłam gotowanie i pieczenie. Nigdy nie lubiłam pichcić w domu, zawsze zajmował się tym ktoś inny. Jednak w tym roku udowodniłam sobie, że potrafię i chcę. Teraz jedyne co zamawiam, to książki kucharskie.. chyba mnie coś opętało 😀
    To co udało mi się zgotować w tym roku znajdziecie niedługo w dziale przepisy, teraz wstawiam tylko namiastkę.
    IMG_20171228_112409_79226034538_1605031096198816_619893286_n25360038_1594981500537109_1930314145_n26196773_1610637538971505_1725473657_n
  10. JAK ZAWSZE
    Popełniałam błędy, potykałam się, płakałam. Potem podnosiłam się, wstawałam i unosiłam głowę do góry. Los nie planuje nam życia, my nie układamy. Od nas zależy jak będzie ono wyglądać, los tylko czasami podrzuca nam pułapki, płata figle, byśmy potrafili walczyć o nas i nasze życia. Jestem pewna, że rok 2018 też przyniesie wiele niespodzianek. Nie wszystko będzie szło po naszej myśli, ale najważniejsze to walczyć i nigdy się nie poddawać. Nie załamywać się tylko z głową uniesioną twardo stąpać po ziemi.

    Życzenia na zbliżający się rok.

    Kochani, na ten nowy, zbliżający się wielkimi krokami rok, życzę przede wszystkim dużo wiary i optymizmu. To kolejne cyferki, zmieniają się daty, zmienia się wiek. Ale my się nie zmieniamy. Jesteśmy tacy sami, może z większym zapałem do zmian, może trochę bardziej sceptyczni, a może bardziej wierzący. Życzę, aby spełniły się wszystkie wasze postanowienia noworoczne. By ten rok, był jeszcze wspanialszy niż 2017. By nikt wam nie wmówił, że czegoś nie osiągniecie. I życzę więcej empatii, której tak ludziom brakowało w tym roku. Motywacji, i ogromu uśmiechu!

    HAPPY NEW YEAR!

    26235068_1611316508903608_1612812087_n

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zatrzymać Czas

BIEGNIEMY

Dążymy do marzeń, biegniemy do gwiazd, chcemy zgarniać hajs, mieć tu własny raj…
(M.Ż)

Wszyscy ciągle żyjemy w pośpiechu. Budzik nastawiamy na drzemki, chcąc się w końcu się wyspać. Koniec końców wyglądamy tak :
25674238_1603308526371073_1201265330_n Posiłki jemy w 3 minuty, w biegu, a potem dziwne pytania, dlaczego mamy problemy zdrowotne. Nie mamy czasu na odpoczynek.

Gdy ostatnio podczas ogromnej mgły, jechałam sobie moim skromnym clio 80km/h zaczęły wyprzedać mnie nawet tiry. Gdy, tuż przy zjeździe do mojej miejscowości, jakaś osobówka zaczęła mnie wyprzedzać, prawie powodując wypadek, zadałam sobie pytanie: Gdzie Ci ludzie tak gnają? Czy nie można by tak zwolnić i wyluzować?

Spieszymy się do pracy, do szkoły, do domu, do sklepu i na zakupach. Cały czas żyjemy w pośpiechu, nie mam czasu odetchnąć. Pooddychać świeżym powietrzem. Wyjść na spacer z rodziną, pooglądać stare albumy, pograć w makao. Nie. Na to nie ma czasu. Bo to ciągle ktoś w pracy, a jak już ma wolne to przecież w domu posprzątać, bo jak tu już wygląda?

Chcemy mieć wszystko, bo inni też to mają. Chcemy dogodnie żyć.
I choć życia ubywa i zdrowia ubywa, to ciągle biegniemy dalej.

Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.

Będąc jeszcze w liceum i mając ogromne problemy z matematyką, zaczęłam uczęszczać na korki. Poznając przy tym przesympatyczną Panią Joasię. To dzięki niej wiem, że cierpliwość i wytrwałość to droga do sukcesu. Matematyki nie cierpię, od kiedy dowiedziałam się o jej istnieniu, dlatego jej nauka przychodziła mi bardzo trudno. Za dużo cyferek, za dużo równań, a myśli typowej humanistki, co się w świecie dzieje, jaki wierszyk napisać.. o wszystkim, byle nie o matmie. Gdy już jednak zaczynałam się skupiać i zaczynała mi się nawet podobać, to oczywiście okazało się, że zadanie zrobione błędnie. Więc wtedy to już, złość, pośpiech i nerwy. Chciałam jak najszybciej skończyć te zadania i już wyjść. I gdy się tak spieszyłam, nic nie zrobiłam dobrze. Po kilku takich korkach, otrzymałam kartkę.

25991182_1603320133036579_831093962_o

Moja korepetytorka mnie przejrzała. Tę kartkę kazała mi powiesić sobie na ścianie i codziennie o tym pamiętać. Gdy chcemy coś szybciej zrobić, to mały diabełek się cieszy i podkłada nóżkę.

Pracowniczy pośpiech. Świąteczny czas.

W pracy dostrzegłam to samo, gdy nastał czas świąteczny i wszyscy pragną się upiękniać.
Telefony pękają w szwach, kalendarz tak samo.. a lista rezerwowa się nie kończy. W końcu każda kobieta ( i nie tylko ) musi mieć świetnie odpicowane paznokcie. Każda chce mieć piękne rzęsiska, i idealnie wypielęgnowaną buzie.

I my tak wszyscy staramy się spełniać oczekiwania i biegamy, zostają po godzinach.. same nie mają czasu na sen. I to się odbija. Diabełek się cieszy i postanawia stworzyć awarię prądu, na cały dzień, żeby było śmieszniej. Woski rozlewają się po podłodze, narzędzia latają po salonie, pranie w połowie mokre, wszystko się wali. Ludzie czekają.. czyli czas zwolnić.  Zapalamy świeczki, tworzymy romantyczną aurę i już życie staje się piękniejsze. Dostrzegamy małe rzeczy, to, że wszystko da się zrobić. ( nawet rzęsy, przy latarce z telefonu wychodzą perfekcyjnie).

 

Nasz wizerunek podczas pośpiechu wygląda w ten sposób. Staramy się ogarnąć wszystko jednocześnie, zapominając, że rączki mamy tylko dwie.

25630633_1603308193037773_639752999_n

W domach podczas świąt to samo. Wpadamy w zakupowy szał. Stoimy w korkach, wkurzamy się. Czekamy w kolejkach, wkurzamy się. Wkurzamy się przy pakowaniu prezentów, bo rozerwał się papier. Bo jeszcze dom nie posprzątany,choinka nie ubrana, nic nie zrobione.

Więc świrujemy, zaczynamy zastanawiać się jak się w ogóle nazywamy. A przecież co jak nie święta ma nam przypomnieć o bliskości? To, że są to dni wolne od pracy, to też dlatego, żebyśmy mogli nacieszyć się sobą. Spędzić czas w gronie najbliższych osób. Pośmiać się, porozmawiać i zrelaksować.

Święta to nie gonitwa kto zrobi lepsze pierogi czy słodsze ciasto. To też nie walka o prezenty, kto dostanie droższy, ładniejszy. Święta to przypomnienie o narodzinach Chrystusa. Przypomnienie o tym, że pieniądze nie są wszystkim,że mając ich nawet niewiele, to największym szczęściem jest bliskość drugiej osoby.

Cieszmy się magią tych świąt. Czerpmy radość z czasu dla ludźmi, przecież to ten piękny czas składania życzeń.. żeby żyło się lepiej, traktujmy się lepiej.

W te święta chcę tylko, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Aby każdy odpoczął od codziennej gonitwy i mógł się rzucić na kanapę dokładnie w ten sposób:

25674100_1603308353037757_1258049405_n

Nie liczą się wypastowane podłogi, nie liczą się umyte okna, liczysz się Ty i drugi człowiek.

Liczymy się my- ludzie . Nie dobra materialne. Doceniajmy to, nie tylko od święta, a zawsze.

 

Dobrych świąt kochani ♥

25975799_1603303099704949_846598205_n

 

N.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Współczesne dzieciństwo

NOWY ŚWIAT DZIECIAKÓW

Nastał dziwny czas, dziwny wiek, gdzie dzieci zamiast bawić się w piaskownicy grają w grę na tablecie. Pracując w salonie kosmetycznym spotykam wielu ludzi, tych zamożnych i mniej zamożnych.  Wszystkich łączy jedno – brak czasu. Każdy codziennie się spieszy, kariera okazuje się być często ważniejsza niż własne dzieci.  Z tego wynika, niewiedza dzieciaków o tym jak powinno wyglądać dzieciństwo.

Moje czasy dzieciństwa

Kiedy ja byłam dzieciaczkiem, wszystko wyglądało inaczej.
Pamiętam wszystko zabawy na trzepaku, gdzie łamało się różne części ciała, podchody , zagadki , rolki czy naukę jazdy na rowerze.W szkole dzieciaki nie pyszczyły swoim nauczycielom, nie były ponad nimi, teraz pozwalają sobie na wszystko. Coś w stylu ” wszystkie ruchy dozwolone”

Wychowanie się na osiedlu jest czymś niesamowitym. Mimo to zawsze zazdrościłam dzieciom z domów z ogródkiem, ale oni zazdrościli nam blokowiczom.  To tutaj poznałam te wszystkie osoby, z którymi większością kontakt mamy do dziś, mimo iż każdy poszedł w swoją stronę. Mieszkając na którymś piętrze niesamowitym uczuciem było jak budziło się wołanie NAAAATAAALIAAA! A przed oknem oni- twoi najlepsi koledzy. Jeszcze lepsze było wysyłanie sobie za pomocą sznureczka liścików przez okna… chyba mi tego brakuje . Mieliśmy tak dużo zabaw, niektóre były naprawdę dziwne, ale sprawiały nam taką radochę jak żadna. Na przykład latem rzucanie laczkami. Zabawa polegała na jak największym rozdpędzeniu huśtawki-opony i wtedy wyrzut z nogi swoim japonkiem lub klapkiem. Kto rzucił dalej- wygrywał. Oczywiście często trafiały one na obcych ludzi, ale nikt nie mówił , że co te dzieciaki mają za głupie zabawy. Zabawa w polo do której potrzebne były tylko 2 trzepaki na przeciwko siebie. Jedna osoba stała przy jednym, a cała reszta przy drugim.Ten co sam stał był jakby przywódcą. To on wybierał kategorie np. samochody a my musieliśmy się po cichutku naradzić kto jaki samochód wybierał. Potem jedna osoba od nas mówiła to na głos. Przywódca wybierał sobie jeden model i wtedy zaczynał się wyścig. Od jednego do drugiego trzepaka, kto szybszy tez stawał się przywódcą.

Ahh..wspomnienia są cudowne. Szkoda, że teraz w miejscu, gdzie my robiliśmy nasze małe talent show, bawiliśmy się w raz dwa trzy król patrzy, gąski gąski do domu pojawiło się co ? PARKING. Nie ma już nawet piaskownicy , w której bawiliśmy się w dom, kopaliśmy ogromne dziury, graliśmy w rekina, cztery kąty + piąty lub w pokój do wynajęcia.
Nasze trzepaki gdzie obywało się polo lub czołowe boisko do piłki także zostały zlikwidowane. Został jedynie chodnik, gdzie graliśmy w klasy, skakankę czy gumę. Wtedy kusiliśmy się też tam w zabawę w dwa ognie lub palanta, teraz sądzę, że skończyłoby się wybiciem szyby w którymś samochodzie.

Czyja to wina?

Technologii? Rodziców? Dzieci?

Kiedy my wracaliśmy poodzierani rodzice tylko rany nam opatrywali i nie mówili, żebyśmy nigdy więcej nie skakali na tej drabince. Teraz często sprzeczki podwórkowe, wywrotki itp. kończą się między rodzicami, sądami, opiekami społecznym i licho wie czym jeszcze. Wszystko zmierza w złą stronę.Dzieci tracą całe dzieciństwo. Kiedy ja dostałam rower i zegarek oni dostają quada i iphona. Przecież to smutne, zabawy oni znają tylko z tabletów i telefonów. W końcu zabiegani rodzice dają dzieciakom do zabawy tableta, żeby czymś je zając, żeby przez chwilę nie płakały. I tak od małego już przygotowane są do ery smartfonów.

Nowe dzieciństwo – wymysły dzieci i rodziców ?!

Przywołując sytuację z serialu ” Na wspólnej” chciałabym wyrazić swój sprzeciw dla takiego zachowania. Kajtek chyba 10-letni, na urodziny chciał dostać tablet. Nie interesował go rowerek i baloniki, chciał konkretnie tablet. Dowiedziawszy się, że tableta nie ma wśród jego prezentów, zrobił niezłą aferę.. Przewrócił się na nowym rowerku, przez co wyskoczyło mu kilka siniaków- i oto sposób w jaki teraz wykorzystuje się wywrotkę na rowerze – zadzwonił na policję, że mamusia go szarpie.
Sprawa naprawdę w życiu realnym mogłaby być poważna, dlatego gratuluję podjęcia tego tematu przez TVN. Przecież sąd, prokuratura, opieka społeczna i policja zawsze chcą stanąć po stronie dziecka, widząc siniaki i słuchając dość przekonujących wyznań dziecka, wszystko idzie łyknąć.

Rodzice mogą mieć zabrane prawa rodzicielskie, dziecko może trafić do domu opieki społecznej.. tylko dlatego, że nie dostało tableta.

Na miłość boską.. ja się cieszyłam jak dostałam cokolwiek. A mój pierwszy telefon to była nawet strarsza wersja Nokii 3310 . Potem rodzice się dziwią, że dzieciaki się buntują. Dostają te pieprzone iPhony, iPady, tablety i smartfony. I już zaczyna się ich nierealne życie. Przeglądają te internety, nie zawsze w słusznej wierze. Grają w gry o zabijaniu, oglądają naprawdę głupie filmiki na youtube, a zamiast wołać kogoś przez okno piszą ze sobą na fb i grają w gry wspólnie, przecież to multiplayer na kompie. LITOŚCI.

Kupowanie

Sytuacje usłyszane

Pani Amanda ma dwójkę dzieci, Kornelke i Adasia. Kornelka starsza, Adaś młodszy. Oboje zafascynowani muzyką, uczą się w szkole muzycznej. Dzieciaki w ogromnym talentem, i to własnie te dzieciaki, które Amanda stara się wychować na starych zasadach. Jednak jest w tym odosobniona. Kornelka w szkole ma koleżankę Zośkę, która chyba wychowana została zupełnie inaczej.. dlaczego?

Gdy Zośka pierwszy raz zaprosiła Kornelkę na urodziny oświadczyła jej, że chciałaby zostać nowy mikrofon. Nic by nie było problemem, gdyby nie cena mikrofonu. Nie kupiła mikrofonu,a piękny pudrowy sweterek. Zośka raz miała go na sobie, i do dziś jest traktowany jak szmata, leżąc w szkolnej szafce.  W tym roku sytuacja jest prawie, że identyczna, jednak teraz Zośka zażyczyła sobie plecak typu Vans. Nie chciała nic innego. W zeszłym roku puściła wielkiego focha, niczym rozwydrzona mała dziewczynka.  Dlatego w tym roku, z bólem serca, wściekłością na świat i wyczerpaniem Amanda kupiła córce ten plecak, żeby koleżanka była zadowolona. Jednak do czego to zmierza? Przecież inne plecaczki, były o wiele ładniejsze. Światem rządzi logo, telewizja i internet. Nie masz nike, jesteś gorszy. Przerabiałam, to nic nie znaczy. Ważne jest to co masz w serduszku, a nie na sobie . I tego będę uczyć moje dzieci. I grania w gumę i skakankę a nie Petshops na facebooku.

 

Ludzie, opamiętajcie się. 

 

Opublikowano Bez kategorii, Relacje | Skomentuj