Współczesne dzieciństwo

NOWY ŚWIAT DZIECIAKÓW

Nastał dziwny czas, dziwny wiek, gdzie dzieci zamiast bawić się w piaskownicy grają w grę na tablecie. Pracując w salonie kosmetycznym spotykam wielu ludzi, tych zamożnych i mniej zamożnych.  Wszystkich łączy jedno – brak czasu. Każdy codziennie się spieszy, kariera okazuje się być często ważniejsza niż własne dzieci.  Z tego wynika, niewiedza dzieciaków o tym jak powinno wyglądać dzieciństwo.

Moje czasy dzieciństwa

Kiedy ja byłam dzieciaczkiem, wszystko wyglądało inaczej.
Pamiętam wszystko zabawy na trzepaku, gdzie łamało się różne części ciała, podchody , zagadki , rolki czy naukę jazdy na rowerze.W szkole dzieciaki nie pyszczyły swoim nauczycielom, nie były ponad nimi, teraz pozwalają sobie na wszystko. Coś w stylu ” wszystkie ruchy dozwolone”

Wychowanie się na osiedlu jest czymś niesamowitym. Mimo to zawsze zazdrościłam dzieciom z domów z ogródkiem, ale oni zazdrościli nam blokowiczom.  To tutaj poznałam te wszystkie osoby, z którymi większością kontakt mamy do dziś, mimo iż każdy poszedł w swoją stronę. Mieszkając na którymś piętrze niesamowitym uczuciem było jak budziło się wołanie NAAAATAAALIAAA! A przed oknem oni- twoi najlepsi koledzy. Jeszcze lepsze było wysyłanie sobie za pomocą sznureczka liścików przez okna… chyba mi tego brakuje . Mieliśmy tak dużo zabaw, niektóre były naprawdę dziwne, ale sprawiały nam taką radochę jak żadna. Na przykład latem rzucanie laczkami. Zabawa polegała na jak największym rozdpędzeniu huśtawki-opony i wtedy wyrzut z nogi swoim japonkiem lub klapkiem. Kto rzucił dalej- wygrywał. Oczywiście często trafiały one na obcych ludzi, ale nikt nie mówił , że co te dzieciaki mają za głupie zabawy. Zabawa w polo do której potrzebne były tylko 2 trzepaki na przeciwko siebie. Jedna osoba stała przy jednym, a cała reszta przy drugim.Ten co sam stał był jakby przywódcą. To on wybierał kategorie np. samochody a my musieliśmy się po cichutku naradzić kto jaki samochód wybierał. Potem jedna osoba od nas mówiła to na głos. Przywódca wybierał sobie jeden model i wtedy zaczynał się wyścig. Od jednego do drugiego trzepaka, kto szybszy tez stawał się przywódcą.

Ahh..wspomnienia są cudowne. Szkoda, że teraz w miejscu, gdzie my robiliśmy nasze małe talent show, bawiliśmy się w raz dwa trzy król patrzy, gąski gąski do domu pojawiło się co ? PARKING. Nie ma już nawet piaskownicy , w której bawiliśmy się w dom, kopaliśmy ogromne dziury, graliśmy w rekina, cztery kąty + piąty lub w pokój do wynajęcia.
Nasze trzepaki gdzie obywało się polo lub czołowe boisko do piłki także zostały zlikwidowane. Został jedynie chodnik, gdzie graliśmy w klasy, skakankę czy gumę. Wtedy kusiliśmy się też tam w zabawę w dwa ognie lub palanta, teraz sądzę, że skończyłoby się wybiciem szyby w którymś samochodzie.

Czyja to wina?

Technologii? Rodziców? Dzieci?

Kiedy my wracaliśmy poodzierani rodzice tylko rany nam opatrywali i nie mówili, żebyśmy nigdy więcej nie skakali na tej drabince. Teraz często sprzeczki podwórkowe, wywrotki itp. kończą się między rodzicami, sądami, opiekami społecznym i licho wie czym jeszcze. Wszystko zmierza w złą stronę.Dzieci tracą całe dzieciństwo. Kiedy ja dostałam rower i zegarek oni dostają quada i iphona. Przecież to smutne, zabawy oni znają tylko z tabletów i telefonów. W końcu zabiegani rodzice dają dzieciakom do zabawy tableta, żeby czymś je zając, żeby przez chwilę nie płakały. I tak od małego już przygotowane są do ery smartfonów.

Nowe dzieciństwo – wymysły dzieci i rodziców ?!

Przywołując sytuację z serialu ” Na wspólnej” chciałabym wyrazić swój sprzeciw dla takiego zachowania. Kajtek chyba 10-letni, na urodziny chciał dostać tablet. Nie interesował go rowerek i baloniki, chciał konkretnie tablet. Dowiedziawszy się, że tableta nie ma wśród jego prezentów, zrobił niezłą aferę.. Przewrócił się na nowym rowerku, przez co wyskoczyło mu kilka siniaków- i oto sposób w jaki teraz wykorzystuje się wywrotkę na rowerze – zadzwonił na policję, że mamusia go szarpie.
Sprawa naprawdę w życiu realnym mogłaby być poważna, dlatego gratuluję podjęcia tego tematu przez TVN. Przecież sąd, prokuratura, opieka społeczna i policja zawsze chcą stanąć po stronie dziecka, widząc siniaki i słuchając dość przekonujących wyznań dziecka, wszystko idzie łyknąć.

Rodzice mogą mieć zabrane prawa rodzicielskie, dziecko może trafić do domu opieki społecznej.. tylko dlatego, że nie dostało tableta.

Na miłość boską.. ja się cieszyłam jak dostałam cokolwiek. A mój pierwszy telefon to była nawet strarsza wersja Nokii 3310 . Potem rodzice się dziwią, że dzieciaki się buntują. Dostają te pieprzone iPhony, iPady, tablety i smartfony. I już zaczyna się ich nierealne życie. Przeglądają te internety, nie zawsze w słusznej wierze. Grają w gry o zabijaniu, oglądają naprawdę głupie filmiki na youtube, a zamiast wołać kogoś przez okno piszą ze sobą na fb i grają w gry wspólnie, przecież to multiplayer na kompie. LITOŚCI.

Kupowanie

Sytuacje usłyszane

Pani Amanda ma dwójkę dzieci, Kornelke i Adasia. Kornelka starsza, Adaś młodszy. Oboje zafascynowani muzyką, uczą się w szkole muzycznej. Dzieciaki w ogromnym talentem, i to własnie te dzieciaki, które Amanda stara się wychować na starych zasadach. Jednak jest w tym odosobniona. Kornelka w szkole ma koleżankę Zośkę, która chyba wychowana została zupełnie inaczej.. dlaczego?

Gdy Zośka pierwszy raz zaprosiła Kornelkę na urodziny oświadczyła jej, że chciałaby zostać nowy mikrofon. Nic by nie było problemem, gdyby nie cena mikrofonu. Nie kupiła mikrofonu,a piękny pudrowy sweterek. Zośka raz miała go na sobie, i do dziś jest traktowany jak szmata, leżąc w szkolnej szafce.  W tym roku sytuacja jest prawie, że identyczna, jednak teraz Zośka zażyczyła sobie plecak typu Vans. Nie chciała nic innego. W zeszłym roku puściła wielkiego focha, niczym rozwydrzona mała dziewczynka.  Dlatego w tym roku, z bólem serca, wściekłością na świat i wyczerpaniem Amanda kupiła córce ten plecak, żeby koleżanka była zadowolona. Jednak do czego to zmierza? Przecież inne plecaczki, były o wiele ładniejsze. Światem rządzi logo, telewizja i internet. Nie masz nike, jesteś gorszy. Przerabiałam, to nic nie znaczy. Ważne jest to co masz w serduszku, a nie na sobie . I tego będę uczyć moje dzieci. I grania w gumę i skakankę a nie Petshops na facebooku.

 

Ludzie, opamiętajcie się. 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Relacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *